W dniach od 20 do 22 sierpnia, nasza drużyna uczestniczyła w trzeciej już edycji plażowego turnieju Sandslash, organizowanego w Dębkach przez warszawską drużynę GMF. Sandslash jest jednym z tych turniejów, na który niektórzy z nas czekają przez cały rok. Jego luźna, plażowa i wręcz niezastąpiona atmosfera składają się na to, iż jest to turniej którego nie można przegapić.
Pierwszy dzień turnieju stał pod znakiem zmagań nie tylko z przeciwnikami ale także, a może przede wszystkim z wiatrem. Gra Cool Flights nie wyglądała najlepiej. Pierwsze dwa, z czterech zaplanowanych na piątek meczy zakończyły się naszą porażką. Podczas gdy niemiecka drużyna Spreevolvers okazała się tylko nieznacznie od nas lepsza, to nasi przyjaciele z Furious Goats nie dali nam żadnych szans pokonując nas aż 5 punktami.
Nie bez wpływu na nasze początkowe wyniki miały dręczące nas problemy kadrowe. Pierwszego dnia dysponowaliśmy jedynie siedmioma zawodnikami, co więcej w turnieju obowiązywała zasada wystawiania dwóch lub trzech dziewczyn na linii a w naszych szeregach mieliśmy jedynie... jedną. Sytuacja ta wiązała się z koniecznością dogadywania się z przeciwnikami i grą bez zmian. Na szczęście w kolejnych już meczach zawodniczki z innych drużyn zauważywszy nasza ciężka sytuację, mimo swoich własnych meczy i zmęczenia, postanowiły pomóc naszej zawodniczce. W tym momencie wielki ukłon w stronę dziewczyn z Uwaga Pies, Astro Disco, Furious Goats, Warsaw Pheonix, GMF i WD40.
Przegrane już na samym początku mecze nie załamały nas a nawet posłużyły jako motywacja. Do końca pierwszego dnia wygraliśmy już wszystkie pozostałe mecze z, Warsaw Phoenix i UFOdpaleni. Wygrane pozwoliły nam uwierzyć w to, że jak chcemy to możemy!
Następnego dnia nie było wcale łatwiej. Zaczęło wychodzić zmęczenie, zakwasy od całodziennego biegania po piasku, przypomniały o sobie również stare kontuzje. Mimo to dawaliśmy z siebie absolutnie wszystko, co zaowocowało stuprocentową skutecznością. W trzech zaplanowanych na sobotę meczach trzykrotnie schodziliśmy zwycięzcy odprawiając z kwitkiem kolejno niemiecki Trial&Terror, krakowski KrakUF oraz niejako na deser bydgoskie AstroDisco. Był to nasz najcięższy, najbardziej zacięty, stresujący ale i emocjonujący mecz. Początkowo nie wierzyliśmy w powodzenie tego spotkania ale po uzyskaniu kilku punktowej przewagi w naszych głowach zaczęła krystalizować się wizja zwycięstwa. Nasi początkowo rozluźnieni przeciwnicy, po stracie kilku punktów z rzędu, zaczęli szybko nadrabiać stracone punkty, co wprowadziło z kolei stres w nasze szeregi. Astro odrobiło pięciopunktową stratę i doprowadziło do remisu 10:10. Ostatni punkt graliśmy jednak z wiatrem co pozwoliło nam w końcu przypieczętować zwycięstwo. W prawdzie przez naszą nieuwagę oraz nieznajomość zasad turniejowych graliśmy w tym meczu aż 6 last pointów, ale nie jest to ważne. Wygraliśmy, mecz był niesamowity, zabawa przednia i tylko to się liczy!
Trudy dwóch pierwszych dni turnieju przypłaciliśmy bólem i kontuzjami, ale wieczorem czekał nas punkt kulminacyjny soboty czyli impreza rozkręcana przez ulubieńców polskiego Ultimate czyli HOW DO YOU DO CREW. Jak zawsze rezultat przerósł nawet nasze oczekiwania. Nie trzeba używać wielu słów by to opisać. Było BJUTIFUL.
Dzięki zwyżkującej formie udało nam się zajść wysoko w drabince turniejowej. W niedziele przyszło nam walczyć w final four turnieju Sandslash 2010. Nasze marzenia o turniejowym zwycięstwie umarły już po półfinale, w którym, mimo przybyłych z Gdańska wzmocnień, przegraliśmy z DJ Dahlem po zaciętym meczu 8:11. W meczu o trzecie miejsce po raz drugi tego dnia musieliśmy uznać wyższość przeciwników. Tym razem byli nimi gospodarze turnieju, czyli Grand Master Flash.
Turniej zakończyliśmy jako 4 z 14 drużyn, oraz jako drużyna numer 2 wśród polskich teamów. Podtrzymaliśmy tym samym naszą Sandslashową tendencję i po raz kolejny poprawiliśmy swój zeszłoroczny rezultat o dwie pozycje. W przyszłym roku mierzymy w podium! Z turnieju wróciliśmy niezwykle zadowoleni, bawiliśmy się świetnie i już nie możemy się doczekać przyszłorocznej edycji. Jeszcze raz dziękujemy drużynie GrandMaster Flash za świetna organizacje i umożliwienie wspólnego cieszenia się grą w Ultimate w niesamowitej atmosferze!
Na turnieju wystąpili: Daria, Żółw, Młody, Tomek, Jurgen, Maciej Beach Boy, Jacek, Karol, Baku, Piotrek oraz Krzysiek w roli fotografa.
Ostateczna klasyfikacja: 1) Casa babylon 2) DJ Dahlem 3) GrandMaster Flash 4) Cool Flights 5) AstroDisco 6) Spreevolvers 7) Furious Goats 8) Warsaw Phoenix 9) Uwaga Pies 10) Trial and Error 11) WD40 12) Krakuf 13) UFOdpaleni 14) 4Hands
W dniach 19-25 lipca w słonecznej Florencji odbyły się pierwsze Mistrzostwa Świata Ultimate Frisbee w kategorii wiekowej poniżej 23lat. Reprezentacja Polski wystawiła drużynę w kategorii Mixed (na boisku w drużynie 3 albo 4 dziewczyny, atak wybiera). Cool Flights miało swoich reprezentantów w postaci Żółwia i Wróbla.
W piątek 16 wybraliśmy się pociągiem do Poznania. W sobotę bardzo wczesna pobudka, poranny pociąg do Wrocławia i samolot do Bolonii. Z Bolonii kolejna podróż pociągiem, już do miejsca docelowego- Florencji. Tego dnia zobaczyliśmy również obiekt, gdzie wyznaczono 7 z 8-miu boisk - Ippodromo del Visarno.
W poniedziałek odbyło się oficjalne otwarcie w miejscowym Ratuszu przy obecności prezydenta miasta, przewodniczącego FIFD(Włoskie PSGU) i osób z WFDF. 31 drużyn z 17 państw, walczących w 3kategoriach przemaszerowało wąskimi ulicami Florencji. Wieczorny mecz otwarcia w kategorii Open(męska) pomiędzy Japonią a Szwajcarią stał na wysokim poziomie, co obiecywało wiele dobrego Ultimate przez najbliższy tydzień.
Nasze zmagania sportowe rozpoczęliśmy we wtorek meczem z Irlandią. Po pierwszych, trochę chaotycznych akcjach ułożyliśmy grę i szybko zdobyliśmy przewagę. Mecz zakończył się zwycięstwem biało-czerwonych 17-7. Drugim przeciwnikiem tego dnia była reprezentacja Niemiec. Po 20minutach zdobyliśmy przewagę, której nie oddaliśmy do końca. Pod koniec Niemcy starali się odrobić straty, ale ostanie punkty należały do nas i po niecałych dwóch godzinach wygraliśmy 15-12. Na środę zaplanowano dla nas tylko jeden mecz, z mocną Belgią. Co prawda mieli tylko 17-tu zawodników, ale dzień wcześniej pokazali że nie należy ich lekceważyć. Ten mecz mógł przesądzić o tym, czy będziemy grać w półfinale. Pierwsze uderzenie należało do Belgii, która wyszła na prowadzenie 5-0 i 6-1. Wtedy zmieniliśmy obronę na strefę z tradycyjnym cupem i to był klucz do sukcesu. Belgowie zaczęli grać na stojąco co prowadziło do błędów przy rzutach. Na połowę schodziliśmy z jednopunktową stratą 9-8. Konsekwencja w obronie i ataku doprowadziła nas do zwycięstwa 14-11. W tym momencie byliśmy liderami w tabeli. Niestety, cena jaką zapłaciliśmy za nadmierną pewność siebie była bardzo wysoka. Nieoczekiwana porażka ze Słowacją i dotkliwa przegrana z Wielką Brytanią w czwartek postawiły nas na nogi. Półfinał oddalił się od nas, nie straciliśmy jednak szans. Sytuacja w grupie skomplikowała się również przez wyniki innych drużyn. Do ostatniego dnia fazy grupowej przystąpiliśmy z jeszcze większą motywacją niż do meczu z Niemcami. Rywale, Włochy i Austria nie wydawały się zbyt wymagające, mimo wszystko nie chcieliśmy lekceważyć przeciwników. Piątek okazał się jednak dniem zwycięstw, najpierw 17-7 z Włochami, następnie 17-2 z Austrią. Po fazie grupowej zajmowaliśmy 3-cie miejsce, co oznaczało półfinał.
W sobotę rozpoczęliśmy walkę o finał. W obronie znowu zastosowaliśmy strefę. Okazała się ona skuteczna, niestety nie na tyle aby odnieść zwycięstwo. Brytyjczycy byli po prostu zbyt silni. Mimo to wynik 16-10 nie ukazuje do końca, jak wiele problemów im przysporzyliśmy. W opinii wielu z nas był to nasz najlepszy mecz na tych mistrzostwach. Byliśmy lekko zawiedzeni, że nie zagramy w finale, ale cały czas medal był w zasięgu. Od 3-ciego miejsca dzieliła nas tylko wygrana z Niemcami, którzy przegrali półfinał z Belgią 17-10.
O godzinie 17 zaczęliśmy walkę o brązowy krążek. Pogoda sprzyjała technicznie lepiej wyszkolonym Niemcom. Wiało dosyć silnie, co obnażało niedokładności w obronie i słabe rzuty. Na połowę Niemcy schodzili z przewagą 5 punktów. W drugiej połowie wiatr trochę osłabł, co pozwalało nam na długie, pewne rzuty. Niestety, obudziliśmy się trochę za późno i przegraliśmy wynikiem 11-17.
Ostatecznie zajęliśmy 4-te miejsce, co większość drużyny świętowała do białego rana . W niedzielę obejrzeliśmy finały w kategorii Women i Open gdzie triumfowały Australijki i Kanadyjczycy. Mistrzostwa dobiegły końca w niedzielny wieczór, dla nas nie był to jednak koniec wyjazdu. Integracja w pełnym składzie trwała do poniedziałku rano.
Czwarte miejsce jest sukcesem, niemniej wiedzieliśmy, że medal jest w naszym zasięgu. Tego dnia zwyciężały jednak drużyny lepsze i brąz dla Niemiec, srebro dla Belgów i złoto dla Brytyjczyków były sprawiedliwe. Gratulacje i słowa motywacji z Polski od graczy napływały po każdym meczu, za co serdecznie dziękujemy.
Skład reprezentacji:
Selekcjoner: Mateusz „Szatan” Dyda.
Kapitanowie: Staś(1)(GMF), Joda(PHX), Filip(GMF)
Pozostali gracze: Maja(PHX), Cicha(PHX), Monika(GMF), Bletka(GMF), uOlcia(Astro), Pałka(GMF), Olka(Goats), Wróbel(CF) , Maniek(Goats), Biały(GMF), Grzybo(Goats), Wojtek(GMF), Maciek(GMF), Specjał(WD), Kocu(PHX), Żółw(CF) , Kiziol(Goats), Sieraj(GMF), Kaczor(Astro).
W miniony weekend, na lotnisku przy ostrowskim aeroklubie w Michałkowie, odbył się pierwszy tegoroczny polski turniej hat’owy organizowany przez poznański zespół Uwaga Pies. Cool Flights reprezentowali na nim: Daria Uziębło, Tomek Wrzaszcz, Piotrek Wrzaszcz i Ola Nabożny.
Pierwszego dnia największą zmorą organizatorów okazała się pogoda. Zamówione słońce się nie pokazało, co sprowokowało zmiany w rozpisce turnieju i małe zamieszanie. Graczy jednak nie zdołało zdemotywować ani zachmurzone niebo, ani deszcz, ani największy wróg Ultimate – wiatr. Wszyscy przywdziali koszulki, rozgrzali się, przeprowadzili szybki kurs obrony strefowej dla mniej ogarniętych zawodników (przy obecnych warunkach atmosferycznych taktyka każdej drużyny była dość przewidywalna) i w 7 składach (Bociany, Juniory, Jantary, Foki, Piraty, Puchacze i Cobry) ruszyli na boiska. Mecze były dosyć monotonne, drużyna atakująca z wiatrem zdobywała punkt, żeby zaraz drużyna przeciwna go odrobiła. Decydowało gdanie na czas – w większości meczy o punktacji decydował wygrany flip. Punkty pod wiatr były rzadkością i, jeśli się zdarzyły, przesądzały o wyniku. Dało to jednak zawodnikom szansę wyćwiczenia takich umiejętności jak rzuty pod wiatr, spokojne i przemyślane podania (o tzw Delcie można było zapomnieć) czy dopracowanie do perfekcji Strefy, w wielu różnych kombinacjach.
Następnego dnia pogoda była bardziej przychylna. Wiatr zelżał, niebo się oczyściło, wyszło słońce, a w niebo wzbił się tabun szybowców, które to równolegle miały swoje zawody (stąd drużyny Ultimate zostały nazwane tak, jak modele tych maszyn). Po kilku godzinach trudnych zmagań ustaliła się kolejność na podium: 1. Bociany (tu gratulacje dla Tomka i Oli, którzy byli reprezentantami), 2. Jantary, 3. Piraty (tu brawa dla Piotrka) . Drużyna Darii, Juniory, zajęła piąte miejsce.
Wielkie dzięki dla ogranizatorów za weekend pełen pozytywnych wrażeń!
Pierwszy turniej trawiasty już za nami. Do Mogilna na Goats Cup wybrali się: Piotrek , importowana przez niego wenezuelska gwiazda Ultimate Daniel Gonzalez, Sven, Wróbel, Żółw, Maciej JS, Jurgen, Tomek Wrzaszcz, Daria, Kasia i dwie Ole. Pogoda nie była taka, jaką życzyliby sobie uczestnicy i organizatorzy, jednak nie umniejszyło to w żadnym stopniu frajdy jaką sprawiły wszystkim rozgrywki na świeżym powietrzu. Pamiętajmy, że okres zimowy to jedynie inkubator frisbee.
Pierwszy mecz rozegraliśmy z najlepszą Polską drużyną GrandMaster Flash – która będzie reprezentowała nasz kraj w zbliżających się mistrzostwach świata w Pradze. Jak się później okazało – najlepszą również podczas turnieju Goats Cup. Z niemałym wysiłkiem uzyskaliśmy prowadzenie 11:8. Niestety, czy to przez nadmierny przypływ pewności siebie, czy coraz dokuczliwsze powiewy zimnego wiatru, w ostatnich piętnastu minutach zaczęliśmy tracić przewagę. Ostateczny wynik – 11:13.
Po zaciętej i męczącej rywalizacji z Moglińskimi faworytami czekało nas starcie z zespołem 9Hills. Tworzyła go w rzeczywistości iście wedlowska mieszanka zawodników z Krakowa, Łodzi i Chełmna. Szybko objęliśmy prowadzenie, a mecz zwyciężyliśmy wynikiem 13:4.
Kolejnym wyzwaniem, po grze z GMF’em, okazał się mecz z organizatorami turnieju – Furious Goats. Rokowania początkowe były dobre (prowadzenie 3:0), jednak tradycyjnie zjadły nas nerwy i ostatecznie koziołki wygrały z nami 13 do 6.
Niedziela okazała się bogatszą w sukcesy. Szybki mecz z zespołem TIT Masters, o dziwo nie widać było efektu niedzielnego poranka, zakończył się zwycięstwem 13:1. Dalej, w rozgrywce z Uwagą Pies z Poznania po bardzo wyrównanym początku udało się odskoczyć rywalom i wygrać 13:4.
Suchy fakt uzyskania piątego miejsca na osiem obecnych drużyn nie wywołuje, być może, fali entuzjazmu, mimo to drużyna zakończyła event w pełni usatysfakcjonowana. Cieszył bowiem nie tylko dobry spirit w trakcie każdego meczu i świetna zabawa podczas sobotniej imprezy, ale również niewątpliwy sukces jakim było zwycięstwo w Beer Race(reprezentanci: Kasia(liderka drużyny w tej konkrunecji), Żółw, Daniel).
Liczymy na to, że była to dopiero rozgrzewka przed czekającą nas falą zwycięstw w sezonie outdoor’owym 2010!
Klasyfikacja końcowa: 1.Grand Master Flash 2.Furious Goats 3.Warsaw Phoenix 4. Astro Disco 5.Cool Flights 6.Uwaga Pies 7.9Hills 8.Tit Masters
Po wcześniejszych nie do końca udanych wyjazdach Cool Flights do Bydgoszczy, na ostatnią halowa kolejkę NPUL wyruszaliśmy szczególnie zmotywowani. Tym razem nie straszne były nam warunki pogodowe oraz niebezpieczne, usiane złowrogimi fotoradarami drogi województwa kujawsko-pomorskiego. Wczesnym ranem (tak koło 10) ekipa w składzie Ola Kocbuch, Maciek „Sven” Boryczko, Piotr „Benek” Dubrawa, Krzysiek Grabowski, Marcin „Żółw” Konopa, Kuba „Hero” Wróbel, Piotrek „Młody” Wrzeszcz oraz Piotr „Przyb” Przybyła(C) stawiła się na miejscu, gotowa do boju.
W pierwszym meczu przyszło nam zmierzyć się z zawsze nieprzewidywalną drużyną 9 Hills. Początek meczu był w naszym wykonaniu całkiem dobry, a przynajmniej tak uważali niektórzy w drużynie. Ola miała jednak inne zdanie co wyraziła wiązanką epitetów oraz zagroziła, że nie będzie z nami grać. Jako, że była ona naszą jedyną dziewczyną tego dnia to ona rozdawała karty. Po tym szantażu emocjonalnym wzięliśmy się mocno do roboty i w końcu udało nam się wejść w rytm meczowy. Szybka wymiana dysku oraz swobodne korzystanie z podań typu overhead z naszej strony uwidoczniła przeciwnikom mankamenty obrony strefowej w grze na hali. Wkrótce udało nam się uzyskać bezpieczne prowadzenie, którego nie oddaliśmy do końca meczu. Spotkanie zakończyło się wynikiem 11:4 dla CF.
Kolejny mecz to spotkanie z jak dotąd nie pokonaną przez nas, zarówno na sali jak i na dworze, ekipą Uwaga Pies z Poznania. Mecz od samego początku był bardzo wyrównany, przełomem był punkt zdobyty callahanem przez Piotrka. Uwaga nie dawała jednak za wygraną i mimo przewagi do końca meczu musieliśmy ciężko pracować w obronie. Udało się utrzymać korzystny wynik. Wygraliśmy 13:9!
Napięcie rosło z każdym meczem a swoje apogeum osiągnęło gdy naprzeciwko siebie stanęły drużyna gospodarzy – Astro Disco oraz Cool Flights. Można było odnieść wrażenie, że przyczyny takiej atmosfery wynikały nie tylko z chęci czysto sportowej rywalizacji. Nie wpłynęło to bynajmniej negatywie na samo spotkanie. Mecz był bardzo zacięty, ale wszystko mieściło się w ramach fair play. Po upływie regulaminowego czasu gry na tablicy (karteczkach) widniał wynik 10:10. Do rozegrania zostały 3 ostatnie podania. Już pierwsze z nich zostało przejęte przez Wróbla, który natychiast podał dysk do świetnie walczącego w powietrzu, tego dnia, Żółwia. Last point i mecz dla Cool Flights.
Mecz numer cztery to spotkanie z faworytem, niepokonaną dotąd na NPUL drużyną Furious Goats z Poznania. Potyczka dwóch najlepiej grających tego dnia ekip obfotwała w szybkie i dynamiczne podania typu „delta” ale także w liczne przechwyty i aktywną grę w defensywie. Ostatecznie o wyniku tego wyrównanego meczu zadecydowało kilka przypadkowych dropów ze strony poznaniaków, które Cool Flights skrzętnie wykorzystało. 9:7, pierwsza porażka Furious na NPUL oraz olbrzymia radość ekipy CF.
W ostatnim meczu o punkty zmierzyliśmy się z TIT Masters. Młoda drużyna z Trzemeszna starała się z całych sił, ale tego dnia nie było silnych na rozpędzoną ekipę z Gdańska. Mecz został rozstrzygnięty przed czasem, wynikiem 15:4.
Niejako na deser przyszło nam się zmierzyć z bydgosko-warszawską drużyną pick-up o nazwie Klima. Fakt iż mecz ten nie był liczony do klasyfikacji nie zmniejszył naszej motywacji. Za wszelka cenę chcieliśmy wygrać. Po zaciętym początku udało nam się w końcu odskoczyć na bezpieczną odległość. Potyczkę zakończyliśmy zwycięstwem 12:5, wygrywając 6 z kolei i ostatni mecz tej kolejki.
Dzięki tak dobrym wynikom tego dnia udało nam się wygrać całą kolejkę, oto jej klasyfikacja: 1. Cool Flights – 15 2. Furious Goats – 12 3. Astro Disco – 9 4. Uwaga Pies – 4 Nine Hills – 4 5. TIT Masters – 0
Po tym występie odnotowaliśmy także znaczący skok w klasyfikacji ogólnej halowej NPUL, plasując się ostatecznie na bardzo dobrym III miejscu. Ostateczna klasyfikacja sezonu 2009-2010: 1. Furious Goats - 33 2. Astro Disco - 25 3. Cool Flights - 19 4. Nine Hills - 13 5. Uwaga Pies - 13 6. Tit Masters - 3
Nasz niedzielny występ, będący największym dotychczasowym sukcesem drużyny w rozgrywkach indor Ultimate, pokazał, że mając wyrównany skład i dobrą atmosferę oraz komunikację w drużynie jesteśmy w stanie nie tylko nawiązać walkę ale także wygrywać z najlepszymi polskimi teamami. W miejscu należy pogratulować i podziękować wymienionym już wcześniej zawodnikom a także zawsze trzymającym wysoki poziom Krzychowi i Młodemu oraz wchodzącym dopiero do drużyny, ale grającym bez kompleksów Maćkowi i Benkowi. Specjalne podziękowania należą się oczywiście naszej Oli, która grała cały turniej bez ani jednej zmiany a mimo to udało jej się przez cały czas utrzymać swoją grę na najwyższym pozomie!
6 Marzec, sobota, godziny wczesno-poranne, jak na sobotę. Wtedy właśnie rozpoczęła się nasza podróż ku pierwszemu „pudle” w historii Cool Flights. Ale wszystko po kolei.
Turniej zaczęliśmy od pewnego zwycięstwa z poznańską drużyną Goryle we Mgle. Mecz pozwolił na zgranie mocno eksperymentalnego składu Cool Flights. Drugi mecz dnia graliśmy z Astro Disco, które podobnie jak my, nie przyjechało w „optymalnym” składzie. Początek meczu był wyrównany, drużyna Astro starała się powstrzymywać nasze szybkie akcje długimi podaniami przez całe boisko. W pewnym momencie Astro wyszło na dwu punktowe prowadzenie. Przy tej sytuacji, wzięliśmy Time Out po którym odzyskaliśmy siły witalne, skoncentrowaliśmy się na obronie poprzez wzmocnienie force-ingu i urozmaiciliśmy atak. Te zmiany okazały się kluczowe dla dalszego rozwoju wydarzeń. Uzyskaliśmy kilku punktowe prowadzenie, które „dowieźliśmy do końca”. Mecz zakończył się wynikiem 13:11 i przebiegał w zdrowo sportowej atmosferze i zgodnie w myśl zasad „Spirit of the Game”
Po meczu z Astro wiedzieliśmy, że drugą część turnieju będziemy grać o przysłowiowe „pudło”. Czekała nas jeszcze potyczka z faworytami dnia Furious Goats. Mecz ten potraktowaliśmy jako szanse na sprawienie niespodzianki, ale porażka nie była by powodem do załamania się. Z początku szło bardzo dobrze. Bardzo szybkie tempo gry, dużo „Delt” z jednej i drugiej strony sprawiło, iż mecz oglądało się bardzo przyjemnie. Do stanu 5:5 nasza gra wyglądała bardzo przyzwoicie. Wtedy, niestety, natrafiliśmy na pewnego rodzaju niemoc w ataku. Przyczyną było wzmocnienie obrony przez Goats i zmianę krycia poszczególnych zawodników. W ataku Goats wykorzystywali ponadprzeciętną skoczność i szybkość Grzyba, który robił co chciał w naszej end-zonie. Mecz zakończył się wynikiem 8:17, co nie oddaje do końca przebiegu gry. Mecz z Goats był wyjątkowy z pewnego powodu. Podczas tego meczu, swoją premierę miały nowe, pierwsze w historii klubu koszulki klubowe, które spotkały się z pozytywną oceną pozostałych drużyn.
Drugą fazę eventu rozpoczęliśmy od meczu z Oskrami z Łodzi. Mieliśmy już okazję przekonać się, że Oskary w meczach indoorowych, są siłą z którą należy się liczyć. Drużyna z Łodzi przyjechała również w optymalnym dla siebie składzie, przez co mobilizacja na ten mecz musiała być ponad 100%. Był to swojego rodzaju mecz o 2-gie miejsce w turnieju, gdyż z przebiegu dotychczasowych meczu, nie widać było pogromców Furious Goats. Na mecz z Oskarami wyszliśmy skoncentrowani. Z początku gra toczyła się punkt za punkt. Po raz kolejny tempo gry było bardzo szybkie. Oskary w pewnym momencie uzyskali przewagę punktu i od tego momentu zmienili styl gry na konsekwentny i opanowany. Grali przemyślane, pewne akcje. Opanowanie i doświadczenie zwyciężyło.
Ostatni mecz tego dnia graliśmy z 9Hills. Był to mecz o 3-cie miejsce. Poziom motywacji był jeszcze wyższy niż podczas meczu z Oskarami. Cel był jasny-PUDŁO! Z początku mecz układał się po myśli 9Hills. Dokładne podania i szybkie akcje sprawiły, iż wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. Punktem zwrotnym tego meczu okazał się Time-Out wzięty przez nas, po którym odzyskaliśmy inicjatywę i w konsekwencji prowadzenie. Wykorzystywaliśmy też błędy przeciwnika, szczególnie podczas zmian. Mecz zakończył się wynikiem 15:13, co oznaczało dla nas 3-cie miejsce w klasyfikacji końcowej.
Event pokazał, iż nawet w nie optymalnym składzie, Cool Flights potrafi powalczyć z najlepszymi i po raz pierwszy samodzielnie stanęło na podium jakiegokolwiek turnieju. Ogromne podziękowania dla organizatorów - Tit Masters Trzemeszno za organizację tego 1-dniowego turnieju.Gratulacje dla tych co z nami wygrali, w szczególności dla Furious Goats za kolejną wygraną imprezę.
Klasyfikacja końcowa: 1. Furious Goats 2.Zdobywcy Oskarów 3.Cool Flights 4.9Hills 5.Astro Disco 6.Goryle we Mgle 7.Tit Masters 8.Pick Up Team.
Cool Flights zagrało w następującym składzie: Ola „Młoda” Nabożny, Hania Liberek, Karol Buczel, Jakub „Baku” Michalak, Arek „Jurgen” Szukała, Kuba Wróbel, Piotrek „Młody” Wrzaszcz.
Nowy 2010 rok postanowiliśmy uczcić mocno sportowym akcentem i udaliśmy się do Berlina na halowy turniej - 3Königsturnier 2010.
Co prawda nie wystąpiliśmy pod szyldem Cool Flights tylko bydgoskiej drużyny Astro Disco, ale liczebnie czyli Ola, Żółw, Maciek aka brat Żółwia, Wróbel, Baku byliśmy większością. Z ramienia Astro Disco mieliśmy przyjemność zagrać z Elvisem (organizatorką wycieczki – szacun za pomysł!!!) , Majonezem, Kożuchem i Końskim. Nie byliśmy jedynymi którzy dołączyli do wycieczki gdyż z ramienia KrakUF wspierała nas Ciotka Bletka, Miki z Uwagi i fan podróży PKP na trasie Warszawa-Berlin czyli Joda z AWFu. Można powiedzieć, że zaczęło się jak zawsze - od porażki z lokalna drużyną VjVvJ. Wnioski zostały jednak wyciągnięte i nasz drużyna w sobotę grała już tylko lepiej wygrywając z Saxy Divers, JinX, Schleudertrauma i niewiele przegrywając z bardzo mocną Berlińska drużyną Yeahaw. Ostatecznie w naszej grupie zajeliśmy 2 miejsce i optymistycznie patrzeliśmy na niedzielną fazę pucharową zawodów. Tradycyjnie niedzielny poranny mecz okazał się szokiem dla wszystkich, niezbyt wyspanych po wieczornych eskapadach w Berlinie. Przegrana w ćwierćfinale z gospodarzami DJ Dahlem, wyjątkowy mecz gdyż każdy gracz w naszej drużynie zanotował poważna liczbę dropów, pozwoliła grać nam o miejsca 5-8. Na tym etapie spotkaliśmy się ponownie z VjVvJ i naładowani sportową złością zrewanżowaliśmy się za sobotnią porażka. Trzeba przyznać, iż Astro Disco zagrało w stylu Cool Flights i regularnie punkty zdobywało tzw. Akcją typu Delta. Ozdobą tego wygranego meczu był jednak no-look forehand w wykonaniu Jody. Na ziemię ponownie sprowadził nas mecz o 5 miejsce i obrona strefowa w wykonaniu Yeahaw. Podsumowując turniej trzeba przyznać, iż był bardzo udany i na pewno nas wiele nauczył. Bardzo dziękujemy Astro Disco za zaproszenie,osobom które również tymczasowo grały z Astro za wspólny występ i ...do zobaczenia ponownie na boisku. Wyniki turnieju 3Königsturnier 2010, Berlin: 1. Uut Grunnen (Groningen) 2. Funaten (Hannover) 3. DJ Dahlem (Berlin) 4. Saxy Divers (Leipzig) 5. Yeahaw (Berlin) 6. Astro Disco (Bydgoszcz) + Uwaga Pies (Poznań), AWF (Warszawa), KrakUF (Kraków) no i oczywiście Cool Flights (Gdańsk) 7. Drehst'n Deckel (Dresden) 8. Vereinigte judäische Volksfront (Berlin) 9. JinX (Berlin) 10. Schleudertrauma (Magdeburg) 11. Airpussies (Berlin) 12. FU Hochschulsport (Berlin)


